„Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!”

„Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!” to słynne hasło, mimo upływu lat wciąż jest aktualne i zapewne nie raz usłyszycie je, choćby wspominając te cudowne góry. Bieszczady bowiem to nie tylko pasmo górskie – dla wielu z nas to stan ducha, przestrzeń absolutnie wyjątkowa, wspomnienia, ludzie, niezliczone historie, natura na wyciągnięcie ręki, unikalna sztuka, nostalgiczna muzyka. Dzikie Bieszczady to także symbol wolności i zmian. Gotowość wyruszenia w nieznane, drogą, być może bardziej krętą, ale dającą szczęście i satysfakcję.

Współczesne Bieszczady, mimo rosnącej popularności, są równie piękne jak wtedy, gdy ściągali tu pierwsi powojenni osadnicy. A historia zaludniania tych terenów jest zupełnie wyjątkowa…

SŁÓW KILKA NA POCZĄTEK

Bieszczady należą do Beskidów Wschodnich, które są częścią łańcucha potężnych i rozległych Karpat. Położone są na południowym wschodzie Polski, na samiutkim dole w prawym rogu, granicząc z Ukrainą i Słowacją.

Góry te od wieków zamieszkiwane były przez rdzennych, rusińskich górali – Bojków. Była to grupa etniczna posługująca się językiem staro-cerkiewno-słowiańskim, która powstawała od XV wieku na fali nakładania się tradycji ludów wołoskich na osadnictwo słowiańskie. Bojkowie, z założenia hermetycznie zamknięci i niechętni nowościom, zajmowali się głównie uprawą roli oraz hodowlą bydła, które sprzedawali na cyklicznych targach w Lutowiskach. Jak dokładnie wyglądało ich życie możemy zobaczyć w Muzeum Historii Bieszczadów w Czarnej lub Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie. Bardzo polecamy Wam odwiedziny tych miejsc. Niezatarte wrażenie na temat tego jak kiedyś wyglądały Bieszczady wywrze również wizyta w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, gdzie, między innymi, można obejrzeć kompletną bojkowską chyżę (gospodarstwo) ze Skorodnego czy cerkwiew z Rajskiego.

O losach Bojków i lokalnej ludności przesądziła II wojna światowa oraz lata następujące bezpośrednio po niej. Po zakończeniu konfliktu zbrojnego, na południowo-wschodnich ziemiach nowo powstałej Polski trwały walki noszące znamiona wojny domowej. Ścierały się w niej Ludowe Wojsko Polskie i grupy Ukraińskiej Powstańczej Armii zabiegające o oderwanie tych ziem od Polski i o powstanie niepodległej Ukrainy. W obliczu problemów z pokonaniem nacjonalistów ukraińskich, ówczesny rząd postanowił o całkowitym wysiedleniu tych terenów w ramach tzw. Akcji Wisła. Zakończyła się ona w 1947 roku całkowitym opustoszeniem setek wsi, spaleniem całej zabudowy wielu z nich – słowem wymazaniem z mapy istniejącej tutaj od setek lat tak bardzo bogatej historii.

POWOJENNE BIESZCZADY

Powojenne dzieje Bieszczadów w świadomości ówczesnego pokolenia zaczęły się właściwie po roku 1950. Nazwa „Bieszczady” majaczyła w tle, a współcześni wiedzieli tyle, że to góry „gdzieś w Rzeszowskiem” i że tam praktycznie nic nie ma – słowem koniec świata. Młodzi ludzie przyjeżdżali tu skuszeni dzikimi, bezludnymi obszarami, przygodą, którą chcieli przeżyć w otoczeniu pierwotnych puszcz i świata natury. To miejsce było jak magnes. Dla tych, którzy chcieli czuć się wolni, dla marzycieli, buntowników, niespokojnych dusz była to kraina praktycznie idealna. Z czasem i na same tereny po-Bojkowskie powróciło życie. Opustoszałe doliny zasiedliły się, a dzisiejsze połoniny ze wszystkich stron otacza wianuszek miejscowości w sezonie letnim tętniących życiem. Do najpopularniejszych należą: Ustrzyki Dolne i Górne, Solina, Cisna, Polańczyk, Lutowiska czy Myczkowce. Pełno tu miejsc noclegowych, agroturystyk i pensjonatów. Zdecydowanie trzeba tu przyjechać na dłużej i oczy nasycić intensywną, wręcz nieprzyzwoitą zielenią.

Poniżej znajdziecie rekomendację kilku podstawowych miejsc, o których nie należy zapomnieć – choć w Bieszczadach ponoć każdy pisze swe osobiste rekomendacje. Tak już tam jest – po prostu!

BIESZCZADCKIE POŁONINY

POŁONINA  to słowo, które koniecznie musicie poznać i zapamiętać, jest ona bowiem jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Bieszczadów. Połoniny – czyli zbiorowiska muraw/łąk górskich wykształcone ponad granicą lasów – pojawiają się w kalendarzach, na pocztówkach, w niezliczonych relacjach z górskich wycieczek. Są niczym magnes  –  przyciągają ludzi i aparaty fotograficzna. Mozolna wspinaczka stromym szlakiem połonin w celu ich zdobycia daje szansę na wewnętrzne wyciszenie, a widoki – zapierają dech w piersiach. I choć każda pora roku jest „najlepszą” na piesze wędrówki, to jesień, przez wielu uważana jest za najbardziej ciekawą, bowiem od późnego września rozpoczyna się tutaj prawdziwy festiwal kolorów. Góry przypominają wówczas płótno, na które nieuważny malarz wylał farby o wszystkich możliwych odcieniach żółci i czerwieni.

Najbardziej popularnymi połoninami są Połonina Wetlińska i Połonina Cyrańska.

  • Najwyższy punkt Połoniny Caryńskiej to Kruhly Wierch (1297 m.n.p.m)
  • Najwyższy punkt Połoniny Wetlińskiej to Roh (1255 m.n.p.m)

Wędrując połoniną Wetlińską musicie przystanąć w tzw. Chatce Puchatka – najwyżej położonym schronisku w Bieszczadach. Domek znajduje się pod wierzchołkiem Hasiakowej Skały(1232 m n.p.m.). W okresie pandemii właściciele zdecydowali się na gruntowny remont i najprawdopodobniej do 2022 roku „Chatka” pozostanie zamknięta. Zmieni się także  jej charakter – w miejsce budynku bez prądu, bieżącej wody i kanalizacji – ma powstać bardziej nowoczesny obiekt (co odbiło się głośnym protestem miłośników dawnego schroniska). Co ciekawe na początku był to punkt obserwacyjny dla wojska. Dopiero później stał się schronieniem dla wędrowców. Miejsce to jest niewątpliwie symbolem Bieszczad, a wschody i zachody słońca wynagradzają po stokroć wszelkie niedogodności.

TARNICA – KRÓLOWA BIESZCZADCKIEGO PASMA

O Tarnicy usłyszeć musi każdy – i nie tylko zwolennik górskich wędrówek. Tarnica (1346 m) to bowiem  najwyższy szczyt Bieszczadów, i obok połonin Caryńskiej i Wetlińskiej, najczęściej odwiedzany wierzchołek regionu. Swoim zdobywcom oferuje wspaniałe widoki, zarówno na polską, jak i ukraińską część Bieszczadów oraz dalej, aż po Gorgany. Na szczycie znajduje się stalowy krzyż, który upamiętnia wizytę Karola Wojtyły w 1953 r.

WIELKA PĘTLA BIESZCZADZKA

Miłośnikom transportu na kółkach – rowerzystom, motocyklistom czy podróżującym samochodem skradnie serca tzw. Wielka pętla  Bieszczadzka, czyli cudownie zielona trasa podróżnicza. Klimat tej niesamowitej drogi doceni każdy zmotoryzowany, zwłaszcza, że to aż 144 kilometry niezapomnianych widoków i setki tysięcy drzew. Trasa umownie rozpoczyna się miejscowości Lesko, gdzie również ma swój koniec. Prowadzi ona między innymi przez Bieszczadzki Park Narodowy, cztery parki krajobrazowe oraz liczne urokliwe miejscowości.

JEZIORO SOLIŃSKIE

Jezioro Solińskie, nazywane czasami bieszczadzkim morzem, to w rzeczywistości zbiornik retencyjny. Piękne, rozległe i malownicze stanowi idealną bazę dla letniego wypoczynku. Można się tu opalać,  pływać kajakiem, rowerem wodnym lub żeglować. W okolicy prężnie działają wypożyczalnie sprzętu wodnego, które latem przeżywają prawdziwe oblężenie.  Będąc nad jeziorem warto zobaczyć i zaporę. Prowadzi do niej deptak, na którym roi się od straganów z pamiątkami.

Najbardziej znanym i popularnym kurortem nad Zalewem Solińskim jest Polańczyk.

BIESZCZADZKIE ANIOŁY, CUDOWNA PRZYRODA I ROZSIANE OKOLICZNE CERKWIE

Są takie piosenki, które stają się historią. Taką melodią jest niewątpliwie utwór Starego Dobrego Małżeństwa pt. Bieszczadzkie Anioły. Kto choć raz posłuchał tych słów, na zawsze związał się z Bieszczadami i już do końca wypatrywał będzie zielonych Aniołów skrytych w koronach drzew.

Z regionem tym łączy się także sztuka, mająca szczególne znaczenie dla tego obszaru. Nostalgiczne krajobrazy, natura, bogate zdobienia florystyczne oraz sztuka sakralna opowiadają historię tych dzikich terenów. Wyróżnikiem jest prostota i surowość – artyści chętnie sięgają po szkło, drewno i różnego rodzaju faktury naturalne. Najbardziej spotykana i coraz częściej uprawiana jest jednak ceramika. Od dawien dawna ludzie używali jej jako sposobu konstruowania tożsamości społecznej oraz podkreślenia swej różnorodności i unikalności.

Poniżej znajduje się lista kilku miejsc, pełnych sztuki:

  • Galeria Stare Kino
  • Galeria Barak
  • Galeria u Bojków i ceramika Figaro
  • Iwona Szmist Pracownia – Malarska Artefacto

Na tych terenach warto także zaplanować zwiedzanie bardzo charakterystycznych i ważnych kulturowo dla tego regionu obiektów sakralnych, którymi są cerkwie. Przepiękne, w większości drewniane i pełne historii są ambasadorami tych, którzy przychodzili tu na modlitwę. Największe skupisko zachowanych i użytkowanych do dziś cerkwi (głównie jako kościoły) znajduje się na odcinku obwodnicy pomiędzy Ustrzykami Górnymi a Ustrzykami Dolnymi.

MISIE, ŻÓBRY, WILKI i inne zwierzęta

Spotkać wilka, żubra czy niedźwiedzia w naturalnym środowisku nie jest prosto – jednak w Bieszczadach szanse na to spotkanie są zdecydowanie większe! Nie bez przyczyny też, kierowcy starają się nie przekraczać w tych obszarach ustalonych i przemyślanych prędkości, bowiem nierzadko bieszczadzką trasę przecinają zające, sarny, jelenie, lisy, węże…a nawet całe rodziny dzików.

Bieszczady stanowią niezaprzeczalny azyl dla niedźwiedzia brunatnego. Podkarpacie jest miejscem, w którym populacja tego gatunku jest najliczniejsza. Niedźwiedzie w Polsce występują bardzo często, a Bieszczady są jednym z jego najliczniejszych zbiorowisk. Na tych terenach doskonale czują się także żubry, których żyje tu ok. 260. Największa szansę, by je ujrzeć mamy w zimie, kiedy osobniki podchodzą do leśnych paśników, całymi stadami. Gdy odwiedzacie Bieszczady w innej porze roku pomocna i bardzo ciekawa jest pokazowa Zagroda Żubrów w Mucznem udostępniona bezpłatnie dla wszystkich odwiedzających.

KOMAŃCZA

Komańcza to niewielka miejscowość w powiecie sanockim, która skrywa wiele skarbów.  Chcąc przybliżyć się do historii Polski warto odwiedzić to miejsce i  leciwy klasztor Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. To właśnie tutaj, w przyklasztornym pokoju znajdującym się na pierwszym piętrze, mieszkał w latach 1955-1956 więziony Prymas Tysiąclecia, ksiądz Stefan Wyszyński. Dla zwiedzających i pielgrzymów udostępniona jest tzw. izba pamięci Księdza Prymasa, w której przechowywane są pamiątki z czasów Jego pobytu w domu zakonnym.

Warto, będąc nawet samemu, zapytać mieszkające w domu Siostry o krótkie oprowadzanie po budynku. Gwarantuję, że ich opowieści i wspomnienia  poruszą Wasze serca.

***

Bieszczady są bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zakątków naszego kraju. Mam nadzieję, ze przekonałam Was, by odwiedzić je jeszcze tej jesieni! Do zobaczenia gdzieś na szlaku!

Autor: Iwona Huber

Dodał epolish w dniu 09-09-2021 · Opublikowano w kategorii Lifestyle
Udostępnij ten post

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *