Jeśli widzieć chcesz
„Malowaną wieś”,
By podziwiać sztukę ludu
Do Zalipia jedź.
M. Kozaczkowa
Czy słyszeliście już o najpiękniejszej polskiej wsi, w której czas się zatrzymał, a lato trwa cały rok? Jeśli nie – nic straconego, bowiem tym wpisem zabieramy Was do Zalipia – uroczej, małopolskiej wsi położonej ok. 30 kilometrów od Tarnowa.
Pomimo niewielkich rozmiarów Zalipie skrywa w swych granicach unikalną, niezwykle zdobną zabudowę słynną w całej Polsce. Bo to właśnie kolory, kwiaty i bajeczne formy zachowane na domach, w ich wnętrzach i na przedmiotach codziennego użytku odróżniają Zalipie od innych małych miejscowości i przesądzają o jego popularności. Kwieciste malowidła, którymi pokryte są ściany drewnianych i murowanych chat przetrwały tam od kilku pokoleń. Obecnie w Zalipiu znajduje się około 30 domów i zagród, których ściany pokryte są tradycyjnymi, kwiatowymi wzorami w różnych kształtach i kolorach…
KOLOROWA HISTORIA, CO POCZĄTEK Z SADZY WZIĘŁA
Fascynująca historia malowania zalipiańskich chat jest dość długa i sięga XIX wieku. Co ciekawe, wcale nie zaczęła się od jaskrawych kolorów i wielkich talentów, a z bardziej prostej i praktycznej potrzeby „upiększenia” swego otoczenia. Biedne chłopskie chaty z racji braku komina, bardzo szybko brudziły się od dymu i sadzy. Ciemne i wiecznie zakurzone domy stanowiły smutną i ponurą przestrzeń, często dzieloną ze zwierzętami.
Pewnego razu podczas bielenia chat wapnem, jedna z Zalipianek wpadła na pomysł przyozdobienia swego ciemnego pieca w białe wapienne wzory. I tak narodził się potężny ruch, który trwa do dziś. Początkowo kobiety tworzyły bardzo nieforemne kształty, którym daleko do podziwianych współcześnie kwiatów – nic jednak dziwnego, bowiem za pierwsze pędzle służyły im źdźbła zboża czy patyczki z brzozy i końskiego włosia. Z czasem białe plamy, zwane „packami” rozwinęły się w białe kwiaty na ciemny tle. Kolejnym krokiem było użycie koloru i wykorzystanie jaśniejszego tła, np. ściany. Gdy z czasem miejsca w środku zaczynało brakować, kobiety wyszły ze swym malarstwem na zewnątrz budynków – czego efekty podziwiamy do dziś!
FELICJA CURYŁOWA – SŁYNNA ZALIPINAKA
Pisząc o Zalipiu nie można zapomnieć o Felicji Curyłowej (1904-1974), która na dobre wpisała się w historię malowanej wsi. Powszechnie uważa się, że to właśnie ona rozsławiła kolorowe kwiaty na zalipiańskich chatach – choć nie była ani pierwszą ani jedyną malarką. Z pewnością zaś była motorem napędowym wielu podejmowanych w Zalipiu inicjatyw, propagatorką zdobienia chat i podtrzymywania tradycji ludowych. Jej życiową pasją było malowanie, a malowała niemal na wszystkim – na ścianach budynków, meblach, papierze, przedmiotach użytkowych czy dywanach. To właśnie ona swą determinacją, pasją i talentem rozsławiła Zalipie wraz z całą jego sztuką, a nawet…sprawiła, że we wsi pojawił się prąd! Dom artystki już za jej życia był licznie odwiedzany i przez lata stał się istotnym miejscem dla wszystkich zainteresowanych sztuką ludową.
Dom i zagrodę Felicji Curyłowej po jej śmierci zakupiła Cepelia, która w 1978 r. przekazała budynki Muzeum Okręgowemu w Tarnowie. Zagroda Felicji Curyłowej w Zalipiu jest obecnie filią tarnowskiego Muzeum Etnograficznego. Obejmuje ona dom Felicji, stajnię, stodołę oraz przeniesioną obok malowaną chałupę z klepiskiem. Koniecznie odwiedźcie to miejsce, bowiem przechadzka po tej zagrodzie to prawdziwa podróż w czasie.
DOM MALAREK
Drugim kultowym miejscem na maleńkiej mapie Zalipia jest Dom Malarek, czyli dom kultury, w którym prezentowana jest ekspozycja z pracami zalipiańskich artystów oraz fotograficzna wystawa z odbywającego się co roku konkursu malowanych chat. Budynek w środku i na zewnątrz jest bogato zdobiony motywami kwiatowymi. W jego otoczeniu znajdują się inne zdobione obiekty – m.in. urocza altanka, stoły z ławami, studnia i ule.
Aby kolorowa tradycja była wciąż żywa, co roku Dom Malarek wraz z Muzeum Okręgowym w Tarnowie organizuje konkurs pod nazwą „Malowana Chata”. Jest to najdłużej trwający konkurs w zakresie sztuki ludowej w Polsce. W ramach konkursu, specjalna komisja powołana przez organizatora, odwiedza malowane zagrody w sobotę i niedzielę po święcie Bożego Ciała, a następnie w niedzielę ogłasza wyniki konkursu. Jest to wielkie święto w Zalipiu, którego uwieńczeniem jest „Zalipiański festyn”.
KWIATY NIE TYLKO NA ŁĄCE
Malownicze i bajkowe zdobienia zalipiańskich chat stały się lokalną tradycją i znakiem rozpoznawczym regionu. Nie dziwi więc fakt, że tysiące turystów z Polski i zagranicy przyjeżdżają tam co roku, by podziwiać ten lokalny fenomen. Jedno jest pewne, choć nie wszystkie kwiatowe „malowanki” są najwyższą formą artystyczną, wszystkie były i są tworzone z wielką pasją i sercem. Przekonajcie się sami…i pamiętajcie, że Zalipie to nie tylko malownicze miejsce do odwiedzenia w weekend, lecz także ciekawa i kameralna baza wypadowa do innych części przygranicznych terenów dwóch województw: małopolskiego i świętokrzyskiego. Bo przecież gorące, letnie dni to idealny czas by odkrywać nowe!
Autorka: Iwona Huber
Dodaj komentarz:
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.