{blog} POLSKI krok po kroku: e-polish.eu

17 września 2021

NIEDŹWIEDŹ WOJTEK – dzielny żołnierz Armii Generała Andersa

Są takie historie, na pograniczu baśni, które wydarzyły się naprawdę. Jedną z nich jest historia niezwykłego, brunatnego niedźwiedzia o imieniu Wojtek, który – trochę przypadkiem – trafił do polskiego wojska i stał się żołnierzem. Niemożliwe? Koniecznie przeczytajcie jego wyjątkowy życiorys.

Pomnik „Wojtka”, Edynburg, Szkocja

DAWNO, DAWNO TEMU GDZIEŚ NA BLISKIM WSCHODZIE…

Nasza opowieść rozpoczyna się w kwietniu 1942 roku na Bliskim Wschodzie (tereny dzisiejszego Iranu), gdzie stacjonowały oddziały polskiego wojska dowodzonego przez generała Władysława Andersa. Skąd się tam wzięły? To odrębny temat, zarysujmy jednak ramowy kontekst historyczny.

(…) 21 lipca 1943 roku, rozkazem Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego z jednostek Armii Polskiej na Wschodzie utworzony został 2 Korpus Polski, którego dowództwo objął gen. Władysław Anders. Trzon sił przyszłego Korpusu stanowili obywatele polscy uwolnieni z sowieckich więzień po podpisaniu 30 lipca 1941 r. układu Sikorski-Majski i przywróceniu zerwanych po 17 września 1939 r. stosunków dyplomatycznych między Polską a ZSRS. Dzięki temu stało się również możliwe tworzenie na terenie Związku Sowieckiego Polskich Sił Zbrojnych.

Taki to początek miała tzw. Armia Andersa, zwana Polską Armią na Wschodzie. Na mocy porozumień polsko-radziecko-brytyjskich Armia została ewakuowana w dwóch akcjach w marcu-kwietniu i sierpniu-wrześniu 1942 roku do Iranu w celu wzmocnienia sił aliantów na Bliskim Wschodzie. Wraz z nią ZSRR opuściło ok. 40 tys. cywilów (…)

Pewnego dnia żołnierze wracający do obozu, spotkali na targu miejscowego chłopca, trzymającego w worku małego niedźwiadka – sierotę. Polacy bez namysłu postanowili zabrać go ze sobą, w zamian ofiarując chłopcu puszkę konserw i scyzoryk…

Musicie wiedzieć, że zwierzę od razu skradło serca nowych właścicieli. Przez pierwsze trzy miesiące opiekowała się nim nastoletnia uciekinierka Irena Bokiewicz, która po pobycie na Syberii znalazła się wśród tysięcy cywilów ewakuowanych z ZSRR wraz z armią gen. Andersa. Mały Wojtuś nie potrafił jeszcze samodzielnie jeść, dlatego karmiono go skondensowanym mlekiem z butelki po wódce ze szmacianym smoczkiem. Tak oto rozpoczęła się niezwykła przyjaźń między zwierzęciem, a ludźmi rodząca się w warunkach wojny, drogi i żołnierskiej rzeczywistości.

PRAWDZWY ŻOŁNIERZ

Aby oficjalnie usankcjonować obecność Wojtka wśród oddziału wojskowego, niedźwiedź został przyjęty do 2 Korpusu Polskiego. Jak podają źródła: „nowemu rekrutowi przysługiwał mundur, hełm, menażka, płaszcz przeciwdeszczowy oraz kalosze. Wkrótce też jego jadłospis powiększył się o racje żołnierskie”. Wojtek uwielbiał owoce, słodkie syropy, marmoladę i – jak na misia przystało – miód oraz… piwo. Szczególnie upodobał sobie chmielowy trunek serwowany w puszkach, które potrafił przedziurawić pazurem. Uwielbiał także bawić się z żołnierzami (szczególnym w zapasy!) i jeździć wojskowymi ciężarówkami. Wraz z polską armią przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Palestynę i Egipt, aż do Włoch, gdzie wziął udział w bitwie o Monte Cassino. Od tamtego czasu postać Wojtka stała się  symbolem 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii – jednostki, do której przynależał. Najbardziej popularną ilustracją oddającą jego misję jest niedźwiedź niosący w łapach pocisk artyleryjski.

Pomnik wojtka w Żaganiu, Polska

O wspaniałym i sympatycznym zwierzęciu powstało wiele legend i opowieści, niezależnie jednak, co było prawdą, a co lekkim nadużyciem, niedźwiedź stał się maskotką wojska pozbawionego ojczyzny. By złagodzić nieco żołnierski los, niepewność, brak domu i bliskich,  dowódcy tolerowali obecność zwierząt będących namiastką normalności. Jeśli wierzyć przekazom, w 22. Kompanii znaleźli się także: pies, małpa, świnki morskie, papuga oraz gołąb. Oczywiście niedźwiadek budził najwięcej emocji. Wychowany wśród ludzi okazał się niezwykle łagodnym stworzeniem. Nie musiał być agresywny, by budzić respekt. Wystarczyło, przecież, gdy stanął na tylnych łapach…

POWOJENNE LOSY WOJTKA

Niestety powojenna historia mężnego niedźwiedzia nie kończy się najbardziej szczęśliwie. Po zakończeniu działań zbrojnych wielu żołnierzy Armii Andersa nie mogło powrócić do ojczyzny, dlatego Wojtek wraz z kompanami został przetransportowany do Szkocji, gdzie trafił do ogrodu zoologicznego w Edynburgu. Dawni przyjaciele przez wiele lat odwiedzali go w nowym domu, a ten zawsze cieszył się, słysząc polski język. Niestety, zwierzę przyzwyczajone do ciągłego ruchu, a nade wszystko życia wśród ludzi nie odnalazło się w rzeczywistości ograniczonego przestrzennie wybiegu. I choć Wojtek niewątpliwie był gwiazdą szkockiego zoo jego życie diametralnie się zmieniło. Polski żołnierz na czterech łapach zmarł 2 grudnia 1963 roku pozostawiając za sobą nieśmiertelną legendę.

Ta niewiarygodna historia szybko stała się inspiracją dla artystów i literatów. O Wojtku powstały liczne książki, artykuły, filmy, dokumenty i reportaże. „Miś” doczekał się także kilku pomników – w Polsce, Szkocji, a nawet we Włoszech! Jeden z nich możecie zobaczyć w krakowskim Parku im. Henryka Jordana. Wyprostowany, z podniesioną do góry łapą zapewne wspomina niezliczone przygody swego żołnierskiego losu…

Jeśli chcecie bliżej poznać historię Wojtka, odsyłam Was do wspaniałych dziecięcych książek:

  • Żołnierz bez munduru, Eliza Piotrowska
  • Wojtek spod Monte Cassino, Wiesław Lasocki
  • Podróże Misia Wojtka, Artur Guzicki
  • Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa, Orr Aileen

***

Co ciekawe Wojtek nie był jedynym niedźwiedziem służącym w naszej armii. W 1919 roku w rejonie Murmańska znajdował się inny oddział polskich żołnierzy, a wraz z nimi waleczna niedźwiedzica o wdzięcznym imieniu Baśka. Jej losy spisał Eugeniusz Małaczewski w książce „Dzieje Baśki Murmańskiej. Historia białej niedźwiedzicy.” Serdecznie polecamy i tę lekturę! Z ciekawostek dodam tylko, że podczas wojskowej defilady na warszawskim Placu Saskim Basia dumnie salutowała przed samym Marszałkiem Józefem Piłsudskim. Takie to misie mamy!

Powstały także fantastyczne, edukacyjne animacje, w których sam Wojtek i Basia opowiadają o swoich wojskowych przygodach. Miłego oglądania:

Autor: Iwona Huber

NIEDŹWIEDŹ WOJTEK – dzielny żołnierz Armii Generała Andersa

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 36

9 września 2021

„Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!”

„Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!” to słynne hasło, mimo upływu lat wciąż jest aktualne i zapewne nie raz usłyszycie je, choćby wspominając te cudowne góry. Bieszczady bowiem to nie tylko pasmo górskie – dla wielu z nas to stan ducha, przestrzeń absolutnie wyjątkowa, wspomnienia, ludzie, niezliczone historie, natura na wyciągnięcie ręki, unikalna sztuka, nostalgiczna muzyka. Dzikie Bieszczady to także symbol wolności i zmian. Gotowość wyruszenia w nieznane, drogą, być może bardziej krętą, ale dającą szczęście i satysfakcję.

Współczesne Bieszczady, mimo rosnącej popularności, są równie piękne jak wtedy, gdy ściągali tu pierwsi powojenni osadnicy. A historia zaludniania tych terenów jest zupełnie wyjątkowa…

„Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady!”

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 20

4 września 2021

„Mamo, Mamo…ALEŻ WIELKA GŁOWA!” czyli o rzeźbiarstwie Igora Mitoraja i krakowskim Erosie

Letnie miesiące, wakacje i nieco lżejsze obostrzenia pandemiczne sprawiają, że Kraków znów przyciąga turystów i gości z różnych stron Polski i świata.  Spacerując po Rynku, w jedno z upalnych, lipcowych popołudni, usłyszałam dość zabawne zdanie wykrzyczane przez uroczego przedszkolaka:

„Mummy, mummy! Look at this giant head!!!” [Mamo, mamo spójrz na tę wielką głowę!]

I mimo, iż samo zawołanie nie niesie w sobie nic z komizmu tamtej sytuacji, ja wciąż mam przed oczami zmieniający się wyraz twarzy – zarówno chłopca, jak i jego rodziców. Pomyślałam więc, że opowiem Wam nieco więcej o tej „wielkiej głowie”, którą miasto Kraków otrzymało w podarunku od bardzo wyjątkowego i cenionego twórcy, jakim był Igor Mitoraj (1944-2014). Zapraszam na opowieść o rzeźbie Eros bendato, czyli Eros spętany.

„Mamo, Mamo…ALEŻ WIELKA GŁOWA!” czyli o rzeźbiarstwie Igora Mitoraja i krakowskim Erosie

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 25

16 czerwca 2021

POLSKIE KOMEDIE LAT 80. – 6 tytułów, które koniecznie musisz zobaczyć!

Zapytacie, zupełnie słusznie, czy istnieje coś takiego, jak fenomen polskiej komedii? Ja odpowiem – przekonajcie się sami. Jedno jest pewne, w naszym krajowym repertuarze, znajdziecie naprawdę sporo doskonałych, kultowych filmów, szczególnie z czasów PRL, które do dziś bawią pokolenia Polaków. Zabawne, świetnie pomyślane, najczęściej z drugim dnem – stanowią szczytowe osiągnięcie polskiego kina popularnego. Wszystkie zaś łączy specyficzna autoironia, wyśmiewanie narodowych przywar oraz bardzo trafne oddanie otaczającej rzeczywistość i jej absurdów.

Istnieje powiedzenie, że nie ma nic lepszego niż humor stworzony pod nas samych. A wiadomo, że Polacy są rozrywkowym narodem ze specyficznym poczuciem humoru, dlatego śmiać się z siebie potrafią. Mamy nadzieję, że rekomendowane filmy przypadną Wam do gustu! Dla ułatwienia, nasz cykl podzieliłam na dekady i filmowe gatunki, a początkiem staną się właśnie komedie. W niniejszym wpisie startujemy z szalonymi latami osiemdziesiątymi. Ufam, że jesteście gotowi na małą podróż w czasie!

POLSKIE KOMEDIE LAT 80. – 6 tytułów, które koniecznie musisz zobaczyć!

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 228

4 maja 2021

CO Z TEGO WYCHODZI, GDY NAM „ZBÓJ” PO GŁOWIE CHODZI? Historie ze „zbójem” w tle!

Większość z nas słysząc słowo „zbój” widzi postawnego mężczyznę (zazwyczaj z brodą), o szemranej przeszłości, z którym spotkania należy unikać. Wielu z Was odwiedzając Polskę jadło także smakowity „placek po zbójnicku”. Czy znacie jednak najsłynniejszą piosenkę o zbójnikach, którą już w przedszkolu śpiewają polskie dzieci lub czy mieliście szansę doświadczyć czym jest „zbójnicki”? Nie wiem też, jak dobrze pamiętacie bohatera słowackich i polskich legend, czyli Janosika? Poniższy wpis powinien przynieść kilka podpowiedzi – zapraszamy do zbójnickiej lektury i odkrywania ile historii kryje w sobie to krótkie, lecz dynamiczne słowo.

CO Z TEGO WYCHODZI, GDY NAM „ZBÓJ” PO GŁOWIE CHODZI? Historie ze „zbójem” w tle!

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 106

3 kwietnia 2021

ZAJĄCZEK, KRÓLICZEK, KURCZACZEK, A MOŻE BARANEK? czyli które zwierzątko tak naprawdę symbolizuje Wielkanoc?

Święta Wielkanocne, choć dostojne i bogate w duchową symbolikę, mają swych sympatycznych „patronów”. Zazwyczaj spotkamy ich na kartkach, jako dekorację świątecznych stołów, w koszyczkach ze święconką lub po prostu, jako wiosenną ozdobę. O baranku, kurczaczku, zajączku i króliczku (nie wspominając nawet o kolorowych pisankach) – słyszał przecież każdy. Czy jednak dobrze rozumiemy symbolikę i znaczenie owych zwierząt w kontekście Świąt Wielkiej Nocy? Z przyjemnością podpowiemy, dlaczego właśnie te zwierzątka utożsamiamy z najważniejszymi świętami chrześcijan.

ZAJĄCZEK, KRÓLICZEK, KURCZACZEK, A MOŻE BARANEK? czyli które zwierzątko tak naprawdę symbolizuje Wielkanoc?

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 84

2 marca 2021

WIELKI POST I JEGO ZWYCZAJE

Według chrześcijańskiej tradycji Wielki Post oficjalnie rozpoczyna  Środa Popielcowa (Popielec), zwana w czasach staropolskich Wstępną Środą. W przeszłości, gdy nad ranem cichły zapustne zabawy, do domów wracały korowody przebierańców, by po krótkim odpoczynku na 40 dni wejść w okres ciszy i pokuty. W domach i we dworach od samego świtu starannie szorowano naczynia, usuwając z nich wszelkie ślady tłuszczu. W komorach zamykano mięso, smalce, miód, a czasem nawet i nabiał. Gdzieniegdzie też symbolicznie chowano lub umieszczano w skrzyniach instrumenty muzyczne. Wielki Post oznaczał bowiem czas umiaru i umartwienia, a także  przerwę od mięsa, zabaw i większych spotkań towarzyskich.

Współcześnie, trudno zauważyć już tak wyraźne przejście między karnawałem, a Wielkim Postem. Dynamika życia jest zupełnie inna, a i wiele tradycji związanych z tym szczególnym okresem dokonuje się głównie w obszarze religijnym – nie zamykamy bowiem lodówek i jako społeczeństwo, nie stajemy się wszyscy „wege”, nie chowamy do szaf gitar ani skrzypiec, nie polerujemy garnków, by symbolicznie pożegnać na 40 dni wszelaki tłuszcz. Istnieje jednak kilka pięknych i ciekawych praktyk, które robimy, a które wyróżniają ten okres na tle innych. O tychże zwyczajach będzie niniejszy wpis.

WIELKI POST I JEGO ZWYCZAJE

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 323

23 lutego 2021

JEDNOROŻEC, MIŚ USZATEK, PLASTUŚ CZY PIK-POK – TAKIE RZEŹBY TYLKO W ŁODZI! – symbole polskich miast cz. 8

Czy można o bardziej prosty i przewidywalny symbol miejski wpisany w herb niż ten łódzki? I nie martwcie się, nie ma tu żadnego haczyka. Główny emblemat miasta Łódź przedstawia bowiem łódź, umieszczoną na czerwonym polu, wzbogaconą o wiosło i jest najbardziej czytelną opowieścią o przeszłości i korzeniach, z jakich wyrasta miasto. Do centralnego motywu łodzi nawiązuje też miejskie motto – Ex navicula navis, co najprościej tłumaczy się z łaciny: „z łódeczki łódź” i daje świadectwo historii skromnej osady położonej na skraju lasu, która w szybkim tempie przeobraziła się w jedno z najbardziej rozwiniętych, zaludnionych i prosperujących miast Polski.

JEDNOROŻEC, MIŚ USZATEK, PLASTUŚ CZY PIK-POK – TAKIE RZEŹBY TYLKO W ŁODZI! – symbole polskich miast cz. 8

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 173

19 lutego 2021

„SPOTKAJMY SIĘ POD…” czy znasz 6 najpopularniejszych miejsc spotkań w Krakowie?

W Krakowie dużo się dzieje – oczywiście nie teraz, gdy pandemia rozpisała swój własny scenariusz. Normalnie jednak miasto tętni życiem – przyciągają kawiarnie i restauracje, teatry, muzea, kościoły, galerie, koncerty i wernisaże. Niesłabnącą popularnością cieszą sie spacery po plantach i brukowych, romantycznych uliczkach wokół Rynku. Czy wiecie już gdzie najczęściej umawiają się Krakowianie, by wspólnie ruszyć w dalszą drogę lub które miejsca sugerują na swój meeting point? Zazwyczaj w naszych lokalnych ustaleniach pojawia się kilka miejsc. Do najpopularniejszych należą: pomnik Adama Mickiewicza, Skarbonka, Głowa Mitoraja, Teatr Bagatela, Barbakan czy kładka Ojca Bernatka. Tym właśnie miejscom – świadkom naszych spotkań – poświęcimy niniejszy wpis. Przeczytajcie, by poznać ich historię.

„SPOTKAJMY SIĘ POD…” czy znasz 6 najpopularniejszych miejsc spotkań w Krakowie?

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 115

7 lutego 2021

NOWOROCZNE POSTANOWIENIA JĘZYKOWE A ZMIANA PODEJŚCIA, czyli co zrobić, by w końcu się udało?

Dla większości z nas Nowy Rok to nowa karta, a co za tym idzie nowe wyzwania, motywacje i właśnie postanowienia! Niestety według statystyk jedynie co 20. osoba w stu procentach dotrzymuje wszystkich wyznaczonych zobowiązań. Być może wynika to ze zbyt dużych oczekiwań i wymagań, które sobie stawiamy. Być może obszarów do usprawnień jest zbyt wiele, a być może wypunktowana lista tego, co zaczniemy robić lub od czego się powstrzymamy jest zwyczajnie niewłaściwa.

Jedno jest pewne – statystyki pokazują, że na ogromnej liczbie kart z postanowieniami pojawia się różnie sformułowana troska o język obcy. Jedni z nas rozpoczynają swą przygodę z nowym językiem, inni „ostatecznie” rozprawiają się z kwestią gramatyki, jeszcze inni „w końcu” powracają do porzuconej nauki. Znacie to? Jeśli tak, to na progu tego roku proponujemy nieco inne spojrzenie i podejście. Zamiast konkretnego językowego postanowienia pomyślcie o pracy nad cechami, które zbliżą Was do określonych celów – językowych i nie tylko. Poniżej trzy obszary, którym warto poświęcić uwagę – samodyscyplina, determinacja i elastyczność. Zapraszamy!

NOWOROCZNE POSTANOWIENIA JĘZYKOWE A ZMIANA PODEJŚCIA, czyli co zrobić, by w końcu się udało?

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 62